Stellenbosch

Stellenbosch to dwa skojarzenia – Harvard dla Afryki, bo to miasto uniwersyteckie, 1/4 mieszkańców to studenci oraz centrum przemysłu winiarskiego. Mogę sobie spokojnie wyobrazić, że w jakimś sensie te dwa skojarzenia żyją w symbiozie a nawet w świetnej czasami komitywie. Ale wszystko po kolei. Cierpliwości. Rano, w zasadzie […]

Tulbagh

Od naszego ostatniego miejsca nie jest to baardzo daleko, ale zważywszy na różną jakość dróg od takich jak ta do takich jak ta … długość podróży jest raczej mało przewidywalna. Zjechaliśmy z trasy kilka razy, żeby zobaczyć przydrożne miasteczka. Jedno z nich, Tulbagh, jest miejscem, do którego chciałoby […]

Fraai Uitzicht 1798

Kilka dni nad oceanem dobiegły końca. Ruszyliśmy w drogę naszym (na razie) niezawodnym fordzikiem, w głąb lądu. Na północ. Tylko dwieście kilometrów a twarda i odporna na wietrzne porywy oceanu przyroda , zamieniła się na leniwą i rajską. Palmy, o wiele intensywniejsza zieleń a przede wszystkim tysiące (miliony?) […]

Popołudniowy ride

Joanita podjechała nowiutkim Land Roverem  z zawołaniem, ze uwielbia V8. Owszem V8 jest fajne na autostradzie, ale niskie dudnienie silnika skutecznie trzyma na bezpieczną odległość nawet mrówki, o większych zwierzątkach nie wspomnę. No nic to, gdyż celem było zebranie przypraw na kolację. A gdy okazało się, ze Joanita […]

Jaskinie De Kelders

Po śniadaniu wsiadamy do busika i wio do jaskiń. O dziwo, jedziemy do jaskiń, w których z niejakim Woytosem w 2013 popijaliśmy merlota chroniąc się przed porywistym wiatrem. A tu okazuje się, że to historyczne jaskinie, ze śladami cywilizacji sprzed 90 tys lat. No cóż, gdybyśmy byli wiedzieli, […]

I znów na Western Cape

Już ostatnio miałem takie wrażenie, ale tym razem jestem przekonany , że Lufthansa w ramach badania Big Data dopasowuje obsługę pokładową do peselu pasażerów. Nie inaczej było tym razem. Rozsiedliśmy się w fotelikach, odpaliliśmy przegląd filmów, bo prawie 12 godzin lotu przed nami, a tu proszę, wdzięczna staruszka […]

W wylęgarni Ubera. 

No dobrze, odpuśćmy już dzielnemu kapitanowi, na imię miał Dirk i będziemy kłamczuszka długo pamiętać. Teraz inna refleksja. Wizyty w USA wytrenowały Mefroma w specyficznej dyscyplinie sportu – sprint do oficera Emigration. Zajmując zwykle miejsca w okolicach 20 rzędu, trzeba wyprzedzić około 140 osób, no ale tym razem […]

Kalifornia 2016

Ruszamy ! Najbliższe tygodnie Mefrom spędzi w samochodzie, między San Francisco, Las Vegas i LA. Wszystkie zwidy i spostrzeżenia jak zwykle live 🙂 A tak nawiasem mówiąc, to kapitan minął się z prawdą. W dwóch językach obiecał, że do SF dolecimy w 11 godz i 8 minut, a […]