South Africa

Franschhoek

Franschhoek – od dawna chciałem znaleźć się w tym miejscu, które zajmuje na mojej liście rankingowej bardzo wysokie miejsce. Zaraz po Stellenbosch i Hermanaus. Oczywiście mówię o plantacjach winogron, które znam w postaci butelek przesyłanych do mnie DHL-em. Ale po kolei…opuściliśmy Kapsztad i ruszyliśmy na wschód, tak jakby w kierunku Białegostoku patrząc od Warszawy. Po kilku godzinach dotarliśmy do upatrzonej przez nas farmy, zwanej Rouxwil i prowadzonej od trzech pokoleń. Wielkość , jak na afrykańskie warunki, wcale nie największa, jednyne tysiąc dwieście hektarów, ale gospodarzom wystarczy, żeby po sprzedaniu zboża i owczej wełny ( są ich tu tysiące) znaleźć czas dla Waszych podróżników. Trafiliśmy akurat na żniwa i już byliśmy gotowi pomagać, lecz okazało się, że dzisiaj nie są potrzebni ochotnicy bez wykształcenia technicznego lub IT. Kombajny przemierzające olbrzymie hektary to centra obliczeniowe, które oprócz banalnego koszenia obliczają produktywność z metra, doradzają, gdzie użyźnić glebę, a gdzie lepiej rok poczekać z siewami. Jednym słowem – nasza pomoc była pięknym gestem, lecz nie została zagospodarowana. Uff, całe szczęście! Zobaczcie sami, jak to wygląda !

Nasi gospodarze Thys i O’nel to nie tylko rolnicy, ale wyjątkowi kucharze, a hodowla antylop kudu, pozwala na zaspokojenie pierwszego, drugiego i nawet trzeciego głodu. Wieczory są wyjątkowo zabawne, gdyż zjechali się akurat Brytyjczycy, Niemcy i Polacy, a gospodarze z RPA. No i co tu dużo gadać, prędzej czy później wszyscy gadają o II wojnie, a goście z Niemiec milczą. Trochę mi ich żal, więc ograniczam mój repertuar kawałów do niezbędnego minimum, aby przy rozgadanych Brytyjczykach nie wychodzić na gbura 😡.

Zanim dzisiaj dojechaliśmy do Franschhoek musieliśmy przejechać przez Hottenttots Holand z pięknymi górami przypominającymi Bieszczady. Adalbert zarządził wspinaczkę i tak oto moje wczorajsze kudu wyparowało w utraconych kaloriach. Niby niewysoko bo zaledwie 1600 m, ale okazuje się, że i taki spacer potrafi dać w kość. W szczególności , gdy turyście przypomina się kolano z zerwanymi wiązadłami krzyżowymi. Innymi słowy – wchodziłem jedną godzinę, schodziłem trzy. Na jednej nodze. Druga była dostawiana, jakby przy okazji…

No i w końcu Frenchhoeck – najpierw pojawili się Hugenoci w XVII w, aby po dwóch pokoleniach dać się skolonizować Holendrom, a potem już z górki….Uprawy, które po latach doświadczeń, pozwalają produkować wyborne wina. U nas były powstania narodowe, straciliśmy niepodległość, dwie wojny światowe, komuna – a tu wszystko tak samo od pokoleń, szukamy najlepszych szczepów dla naszego wina. Trochę to dziwne uczucie widzieć domy, w których jedna rodzina od pokoleń zamieszkuje przez 300 lat…

20131114-232400.jpg

20131114-232417.jpg

20131114-232341.jpg

20131114-232307.jpg

20131114-232204.jpg

20131114-232151.jpg

20131114-232110.jpg

20131114-232124.jpg

20131114-232058.jpg

20131114-232043.jpg

20131114-230529.jpg

Kategorie: South Africa, Travel

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s