India Travel

Agra 28. 12. 2011

Dojechaliśmy do Agra. 200 km z Delhi zabrało nam 4 godziny. O drogach w Indiach zacznę się wypowiadać po zebraniu większej ilości doświadczeń, pozwólcie zatem, że po prostu powiemy raz jeszcze : jesteśmy w Agra (Agrze?) i jesteśmy nieco zmęczeni podróżą. W naszej bazie czekał już na nas Rohid – niebieski sweter, bystre spojrzenie i jak się za chwilę okazało, chodzący podręcznik historii hinduskich religii, tradycji, obrzędów. I wiedział, że stolicą Poland jest Warsaw i że nie jesteśmy z Holland ! To dobry początek znajomości.

” Jestem pewien, ze już wszystko wygoglowaliście o Agrze i Taj Mahal, stąd przypuszczam, że raczej jesteście zainteresowni poszerzeniem tej bazowej wiedzy” – rozpoczął badawczo studiując nasze twarze.
Zanim zdążyłem potwierdzić, Ela spontanicznie rzuciła, że bardzo chcieliśmy googlować, ale dzieci, szkoła, Wigilia..
” Cieszę się, że dzielisz się ze mną tym doświadczeniem” – odrzekł Rohid- ” ja opowiem Ci wszystko o Taj Mahal, a Ty opowiesz mi o Waszych kulinarnych tradycjach wigilinych, dobrze? ”

Ela błagalnie spojrzała na mnie. Wiedziałem, co myślała – to samo, co ja – słownictwo w angielskim skończy nam się na karpiu, a i tak zostanie jeszcze z 12 dań do opisania. Postanowiliśmy jednak, że tak łatwo się nie poddamy i zgodnym chórem potwierdziliśmy – ” ok! ” Może zapomni, dudniło nam mocno w zakrętach świadomości.

” Czym jest Taj Mahal? ” – retorycznie zapytał Rohid i sam zaczął odpowiadać – ” To uosobienie raju, a jednocześnie jest największym i najpiękniejszym grobowcem, jaki mężczyzna zbudował ukochanej kobiecie. Książe Sha Jahan ufundował to mauzoleum swojej żonie Arjumund Bann Begum jeszcze za jej życia, gdy opowiedziała mu, że przyśniła jej się własna śmierć. I rzeczywiście lata później, po urodzeniu 14 dziecka, Bann Begum odeszła na zawsze.

” Powinien był dokończyć ten pomnik za jej życia” powiedziała Ela ” czy wy faceci wyobrażacie sobie, co może oznaczać urodzenie 14 dzieci?”

Zgodnie przyznaliśmy, że nie wyobrażamy sobie, a nawet nie chcemy sobie wyobrazić.

Późnym popołudniem wyruszyliśmy do centrum. Wynajęliśmy miejscowe dorożki zwane tonga. Czteroosobowy wehikuł ciągnięty przez konika w rodzaju kłusaka, przebijał się przez zatłoczone ulice aż do zapadnięcia całkowitej ciemności. Agra w ciemności oświetlana jest tylko przez światła aut, motocykli i witryn sklepowych. Wyobraźcie sobie 1,3 milionowe miasto z ulicami jak ciemnymi potokami rozświetlanymi tylko przez uczestników ruchu. No chyba, że mówimy o naszych pojazdach. Nasze koniki z determinacją kłusowały zawsze w kierunku świateł. Okazało się niebawem, że to wypróbowana metoda – w ostatniej chwili tak namierzany samochodzik zjeżdżał na bok, a nasza tonga kłusowała obok przy pełnej iluminacji.

Wieczór spędziliśmy idąc szlakiem historii kultury – od Shivy do balkonu muzykantów Krishny, od Chitti Khana do Fortu Agra. Fort zostawiliśmy sobie na jutro. Jest już naprawdę i ciemno i późno.

A jutro po zdobyciu fortu, jedziemy do Ramathra !

Kategorie: India Travel

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s