Dzień konno-oceaniczny.
Uwaga ! Dzisiaj nic się nie działo. Rano dosiadłem konia i ruszyłem na plażę. Wróciłem wieczorem. Piękny dzień.
Uwaga ! Dzisiaj nic się nie działo. Rano dosiadłem konia i ruszyłem na plażę. Wróciłem wieczorem. Piękny dzień.
Jednak udało się. Ruszyliśmy zorganizowanym konwojem, w pełni zdeterminowani, aby pokonać wszystkie przeszkody. Przodem szła wielka terenowa toyota, potem trzy quai terenówki i za tym wszystkim kolejna wielka toyota. Byliśmy przygotowani na wyciąganie, pchanie i wszelkie inne manewry, aby tylko wyjechać z tego rezerwatu. Okazało się, że nurty […]
Po dniach lekkiego rozruchu w warunkach hotelowo-pensjonatowych planowaliśmy kilka dni pod namiotem. To zawsze jest ciekawe doświadczenie, ale w warunkach afrykańskich nabiera szczególnego zabarwienia. Pamiętam mój pierwszy pobyt pod namiotem w Kenii w 1997r, gdy ktoś/coś w nocy uderzał w namiot. Ela, która była pewna, że to jakiś […]
Franschhoek – od dawna chciałem znaleźć się w tym miejscu, które zajmuje na mojej liście rankingowej bardzo wysokie miejsce. Zaraz po Stellenbosch i Hermanaus. Oczywiście mówię o plantacjach winogron, które znam w postaci butelek przesyłanych do mnie DHL-em. Ale po kolei…opuściliśmy Kapsztad i ruszyliśmy na wschód, tak jakby […]
Z pewnością wielu z Was widziało film. Niestety nie udało mi się obejrzeć go w kinie, przeleciał jak meteoryt, ale znałem już wcześniej muzykę. A muzykę podsunęła mi Ela, która pracuje w centrum dobrych fluidów i wydarzeń wszelkich i zawsze wie, co jest dobre i lepsze. A ja […]
No i zaczęło się. Jeszcze wczoraj wieczorem, kiedy świętowaliśmy 11 listopada. Tak nawiasem mówiąc, żadne z wydarzeń w Warszawie nie odbiło się tutaj szerokim echem, a nawet czkawką. Zaczęło się, gdyż Adalbert powrócił z naszej wczorajszej przedpołudniowej wyprawy jednak nieco rozczarowany. Wyznał to wieczorem po butelczynie Pinotage. Na […]
Mogłem się domyślić , że dzisiaj nie wszystko będzie bułką z masłem. Najpierw walnąłem się głową w futrynę, ale kto to widział, żeby budować framugę dla krasnoludków, nawet jeśli był to XVII w ? Chwila nieuwagi w drodze na śniadanie i krew na czole. Bardzo się spieszyłem… Zacząłem […]
Specjalnością mojego hoteliku jest śniadanie – pięknie podane, pod wino winoroślami, które mimo swoich 100 lat, nadal rodzą owoce. Podobno. Budynek hotelu pochodzi z XVIII w , więc historia winorośli nie jest wcale taka nieprawdopodobna. W Południowej Afryce zawsze zaskakuje wielość języków, tak że wielojęzyczna obsługa nie jest […]
Dolecieliśmy bez większych przygód. Niecałe 11 godzin w większości minęły na 7 godzinnym śnie, czyli lepiej niż średnia w domu. Zastanawiam się, co i jak napisać, aby nie powtarzać banałów o tym mieście. Moim zdaniem to najpiękniej położone miasto na świecie, wrzucone gdzieś między dwa oceany, z nieco […]
Wylatuję z niezawodnym Adalbertem. Niestety miejsca w biznesie się skończyły i podróżujemy w alternatywnych warunkach. Dobra nowina to taka, że samolot jest nieco pusty i rozwalamy się na dwóch miejscach każdy – czyli jednak biznes w rozsądnej cenie 🙂
Ostatecznie stanęło na tym, że zrobimy kółeczko i wyruszymy z Capetown przez Caledon, Montagu, Hermanus, Winelands-Paarl , aby zakończyć w Capetown.
Wygląda na to, że uda mi się wyrwać z Europy. Zacznę od sklepiku w Capetown, który stał się cichym bohaterem „Searching For Sugar Man”. (kto nie zna, niech natychmiast nadrabia zaległości, ostatecznie można zadowolić się płytą…) A potem cztery koła i na pólnocny-zachód w kierunku Namibii. Koziorożca nie […]
Sześć dni i trzy kraje. Za mało czasu i zbyt wiele wrażeń, aby kusić się na jakiekolwiek podsumowania. A i kompetencji na solidniejsze podsumowanie musiałbym w sobie zbyt długo szukać. I pewnie nadaremnie. Mówimy o Indiach, Tajlandii i Malezji, które lekko licząc mają pewnie z 1,4 miliarda mieszkańców […]
Myślę, że przed upływem 5 lat z monologu hologramu będziemy mogli przejść do dialogu. Pewnie na początku na poziomie „siri” z technologii Apple, ale to już wystarczy, aby zastąpić np informację kolejową PKP.
Powoli zbliża się koniec mojego tygodnia w Azji. Rozpocząłem w Indiach, potem Tajlandia a na koniec Malezja. Ciekawy kraj i ludzie. Waluta silniejsza od złotówki, co skutecznie zniechęca do nieprzemyślanych zakupów. Jeśli wiesz, że Twoje 100 zł warte jest jedynie 96 Ringgitsów, to oczywiście ceny bardziej przemawiają do […]
Gospodarze zadbali o miłą oprawę mojego wylotu 🙂