Capetown, ale Kapsztad brzmi chyba lepiej.

Dolecieliśmy bez większych przygód. Niecałe 11 godzin w większości minęły na 7 godzinnym śnie, czyli lepiej niż średnia w domu. Zastanawiam się, co i jak napisać, aby nie powtarzać banałów o tym mieście. Moim zdaniem to najpiękniej położone miasto na świecie, wrzucone gdzieś między dwa oceany, z nieco poszarpaną zabudową. Piękno zabudowy z XIX w łączy się z latami 60/70 XX w i betonowymi skorupami biurowców. Jest to któryś mój pobyt tutaj i zdążyłem się już przyzwyczaić, ale pamiętam, że podobny efekt wywołuje BWA na poznańskim Starym Rynku. Niezależnie od systemu – zawsze znajdzie się jakaś gadzina przy władzy rujnująca historyczne dziedzictwo.

Od jutra budujemy intensywny program – zaczynamy od wypadu na północny-zachód, oczekuje nas podobno ptasi raj, a od czasów gruzińskich, Adalbert jest zapalonych ornitologiem, więc trudno, będziemy podglądać ptaki.

20131109-225802.jpg

20131109-225835.jpg

20131109-225908.jpg

20131109-225924.jpg

20131109-225955.jpg

20131109-230016.jpg

20131109-230041.jpg

20131109-230110.jpg

20131109-230131.jpg

20131109-230151.jpg

Jedna odpowiedź na “Capetown, ale Kapsztad brzmi chyba lepiej.”

  1. Nie mogę się doczekać sprawozdania z dzisiaj! 🙂

Zostaw odpowiedź

O nas

Jesteśmy rodzinną redakcją. Nasi redaktorzy mieszkają i pracują w Polsce, Wielkiej Brytanii i USA. Łączy nas uważne patrzenie na świat w czasach, gdy zmienia się on szybciej niż zdążamy go opisać. Obserwujemy. Wymieniamy się wiedzą. Piszemy bez agendy i bez reklam bo ten blog nigdy nie był o zarabianiu. Jest o rozumieniu.

Oglądaj nasz kanał na YouTube
1e561798-fbce-4e67-b403-b363891c53e8
Śledź nas na Instagramie

Szukaj

Najnowsze wpisy

Uchwycone w drodze

Odkryj więcej z Mefromeurope

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej