
Loteria paszportowa Paszport leży dziś w szufladzie i trochę nam zawadza. Wyrabiamy go z rozpędu, bo może kiedyś się przyda na wakacje w Albanii albo przy jakiejś dalekiej podróży. Zwykły dokument, numer, zdjęcie, opłata, odbiór. Nic szczególnego. Dzieci traktują go jak coś oczywistego, jak kartę do biblioteki albo legitymację na siłownię. Tymczasem dla poprzedniego pokolenia…

Wyjeżdżamy z Nowego Orleanu o świcie, a powietrze stoi w miejscu jak ściana. Termometr od razu pokazuje ponad 35 stopni Celsjusza, pot spływa po plecach, zanim zdążymy zamknąć drzwi auta. Jedziemy wzdłuż Zatoki Meksykańskiej, którą w telewizji coraz częściej nazywają Zatoką Amerykańską, lekko i z uśmiechem powtarzają pomysł Donalda Trumpa. Wjeżdżamy do Alabamy, asfalt drży…
Nowy Orlean zaczyna się już na lotnisku. Jest w powietrzu coś lepkiego i ciężkiego, jakby miasto oddychało razem z tobą, powoli i z lubością. Zamówiliśmy taksówkę do willi w Garden District i już pierwsza przejażdżka powiedziała nam wszystko. Szerokie aleje obsadzone dębami, balkony z kutego żelaza, domy pomalowane na kolory, których nie ma w żadnej…

Dallas, Texas – 8 września 2025 Dallas – prawdziwa Ameryka Do Dallas przylecieliśmy nie po to, żeby odhaczyć kolejne miejsce na mapie, ale żeby spotkać się z ludźmi, którym zawdzięczamy więcej, niż kiedykolwiek będziemy w stanie oddać. Ten wyjazd był mniej podróżą turystyczną, a bardziej powrotem do przyjaciół, którzy pojawili się w naszym życiu dokładnie…
Powroty Najbardziej lubię ten moment, gdy podwozie samolotu dotyka pasa, a ja przez sekundę nie wiem, do którego świata tak naprawdę wracam. W głowie mam jeszcze zapach ulicznej kawy z Lizbony, gwar dworca w Mediolanie, rozmowę z przypadkowym współpasażerem, który został przyjacielem na kilka stacji. A jednocześnie za szybą pojawia się dobrze znana szarość mojego…
Republika Południowej Afryki zaczyna się dla mnie od światła. Jest ostrzejsze niż to, do którego przywykłem w Europie, jakby ktoś zwiększył kontrast całego świata. W Kapsztadzie poranek spływał po zboczach Góry Stołowej jak srebrny pył, morze iskrzyło się obietnicą, a powietrze było tak przejrzyste, że odległość przestawała być wiarygodna. Wszystko wydawało się bliżej: góry, ocean,…

Po ponad godzinnym locie z Bogoty , wylądowaliśmy na południowym wybrzeżu Morza Karaibskiego w Cartagena. Wyjście z samolotu było już bardzo miłym doświadczeniem. Uderzenie gorąca, wilgoci i morskiej bryzy w jednej chwili zmieniło nas w rozleniwionych lokalsów. Lotnisko nie posiada ani „rękawów” ani autobusów, prosto z pokładu idziemy przez płytę lotniska, przechodzimy przez sortownię bagażu…

Karaibskie klimaty, kolonialne mury i rajskie wyspy – Cartagena i okolice 10 stycznia 2025 – Cartagena: Miasto kolorów i pirackich historii Po porannym locie z Bogoty dotarliśmy do Cartageny – perły kolumbijskiego wybrzeża Karaibów. Już sam przejazd z lotniska do hotelu 3 Banderas był zapowiedzią tego, co nas czeka: kolorowe fasady, tropikalna roślinność i kolonialny…

Kolumbia zaczyna się od powietrza. Ciężkiego. Gęstego jak historia, o której nikt nie chce mówić, a która wciąż oddycha pod skórą ulic. Bogota budzi mnie klaksonem. Nie ma delikatności. Jest nagły zryw. Autobus, który nie czeka. Sprzedawca, który nie ma czasu na uprzejmości, ale ma czas na żart. Chodnik jest poszarpany. But zahacza o wystający…

„ W Ameryce Południowej wszyscy kiedyś byli Kolumbijczykami. Niestety naszą tożsamość wiatry historii rozwiały na Boliwię, Wenezuelę czy Chile, ale nadal jesteśmy jedną wielką rodziną. Wystarczyłby nowy Simon Bolivar i zjednoczenie gotowe” – takim oświadczeniem Rafael , nasz przewodnik w Bogocie , ustawił nam historyczny azymut. Kolumbijczycy to bezpośrednia kontynuacja wszystkich kodów DNA sprzed panowania…

Wylądowaliśmy w Medellín — nie, nie jako bohaterowie serialu „Narcos”, chociaż przyznamy, że przy nazwie tego miasta automatycznie w głowie wybrzmiewa intro z Netflixa. Po prostu kolejny etap naszej kolumbijskiej eskapady! Przylecieliśmy tu z Cartageny, czyli z karaibskiego raju wprost do serca doliny Aburrá. Lot krótki, transfer z lotniska szybki, a powitanie w hotelu 574?…

Zastanawiam się , jak rozpocząć narrację po tylu latach milczenia. Paradoksalnie w ostatnich pięciu latach większość czasu spędziłem podróżując. Służbowo. Niestety nie znajdowałem czasu, aby opisać piękno Czarnogóry czy Albani i wijących się jak leniwe żmije serpentyny dróg w Kosowie i Macedonii. Piękne i przy chwili nieuwagi zabójcze. Albo Mołdawia … jedziesz i w pewnym…