Travel

11 listopada – wersja południowo-afrykańska.

Mogłem się domyślić , że dzisiaj nie wszystko będzie bułką z masłem. Najpierw walnąłem się głową w futrynę, ale kto to widział, żeby budować framugę dla krasnoludków, nawet jeśli był to XVII w ?

20131111-230249.jpg
Chwila nieuwagi w drodze na śniadanie i krew na czole. Bardzo się spieszyłem…
Zacząłem poszukiwać pewnej symboliki, przejeżdżając wieczorową porą przez townships obejmujące Kapsztad klamrą z kilku stron. Townships to literacka i wykwintna nazwa slumsów, o których w przewodnikach pisze się, aby nigdy nie zapuszczać się w pojedynkę, a tylko w grupie, którą zorganizuje biuro podróży i tu numer telefonu. Niestety nie jechaliśmy z nadania biura podróży, ale z nieuwagi mojego dzisiejszego kierowcy, czyli Adalberta, który wykombinował skrót ze Stellenbosch do Kapsztadu. Można było autostradą, ale co tam, można szybciej przez townships.

20131111-230934.jpg
Oczywiście przesadzam, bo historie o napaściach na przejeżdżających turystów już dawno mchem porosły, a po wizycie w Soweto pod Johanesburgiem kilka lata temu, wydaje się, że nic już mnie nie zdziwi.Kancelarie prawne, restauracje, murowane domy, mercedesy ( czasami) przed domami. Nadal widoczny bezgraniczny obszar biedy, lecz nigdy dotąd nie spotkałem się z jakimkolwiek wyrazem agresji, a jestem tu któryś raz. Adalbert mówi, że jak się ma 2 metry i koszulkę Krav-maga na sobie, to dosyć pomaga, ja jednak uważam, że nie ma tu czarno-białych (nomen – omen) sytuacji. W ryja można dostać i na Mostowej w Poznaniu i w Soho w Londynie. Agresja nie wybiera, wali przypadkowych ludzi. Jedziemy więc przez te townshipy i rozmawiamy, jak to możliwe, aby w odległości 20 min samochodem istniały dwa światy – w większości biały, z językiem afrikaans panującym na ulicy i tym ze slumsów, gdzie krysię uciekinierzy z Zimbabwe i gastarbeiterzy z Namibii, Mozambiku czy Swazilandu.

20131111-231957.jpg

20131111-232021.jpg

20131111-232046.jpg
I tak sobie gawędząc wyjechaliśmy ze strefy townshipów na piękną dojazdówkę do Kapsztadu.

20131111-232310.jpg
Przeskoczyłem poranek, to wszystko ze względu na rozbitą głowę. Rano zaliczyliśmy trawers wokół Góry Stołowej- wymagająca wspinaczka, która zabrała nam trzy godziny i nie doprowadziła do szczytu. A wszystko przeze mnie, gdyż zobaczyłem, że jest alternatywne rozwiązanie i można iść w prawo a nie w lewo i udało się namówić Adalberta. Wszyscy jakoś podszyci jeseteśmy leniem…

20131111-232719.jpg
Można też ująć to inaczej – uratowałem nam życie, gdyż pionowa wspinaczka w upale dla dwóch starszych panów mogła zakończyć się w alternatywny sposób. Ostatecznie uzgodniliśmy kompromis – jutro wstajemy późnym świtem i spróbujemy raz jeszcze. Z tym, że ja już teraz wiem, że wjadę kolejką linową 😃 Parę zdjęć z dzisiejszej wspinaczki i poźniejszego objazdu półwyspu i zobaczymy , co jutro nam dzień przyniesie…dzisiaj naprawdę się nie nudziliśmy ….

20131111-233118.jpg

20131111-233208.jpg

20131111-233250.jpg

20131111-233318.jpg

20131111-233342.jpg

20131111-233413.jpg

20131111-233445.jpg

Kategorie: Travel

1 odpowiedź »

Dodaj komentarz