Z powrotem w bazie
Wróciliśmy. 9 godzin w górach, plecaki, prowiant, litry wody. Dzisiaj bez komentarzy, wielu z Was pewnie się ucieszy. Nogi do wiadra z lodem i przeczekać do jutra.
Wróciliśmy. 9 godzin w górach, plecaki, prowiant, litry wody. Dzisiaj bez komentarzy, wielu z Was pewnie się ucieszy. Nogi do wiadra z lodem i przeczekać do jutra.
Dobrze, że wczoraj było już ciemno i nie widzieliśmy, drogi, którą przyjechaliśmy. A nasz kierowca jeszcze wyprzedzał. Na czwartego 🙂
Poruszamy się wzdłuż północnej granicy Wietnamu z Chinami. Informuję o tym, gdyż wydaje nam się, że to naprawdę koniec świata. Koniec świata z dostępem Wi-Fi. Podoba mi się to. Różnica między dolinami z 32 st C a szczytami , jak tu, to 30 stopni. Ale i na to […]
Przyglądam się starszej parze z Francji. Dotykają krzewy, głaszczą trawę. Tak to oni, łatwo można ich rozpoznać i nigdy ich nie fotografuję. Są w swojej utraconej ojczyźnie, otaczają ich kolory i zapachy z dzieciństwa. Namibia – Niemcy, Kenia – Brytyjczycy, Wietnam – Francuzi , Dolny Śląsk – Niemcy, […]
Siedzę w hamaku i wyciągam pijawkę za pijawką. Na szczęście dla mnie, te małe boże bydlątka nie są przyssane na tyle, aby nie można ich odkleić. Wietnamczycy mówią, że ile pijawek, tyle lat w dobrobycie i zdrowiu. Biorę te komentarze tym bardziej serio, im więcej ich wyciągam – […]
Zatrzymaliśmy się po drodze na obiad u gospodarzy poletka ryżowego. Ryż był, ale po rybkę wysłano szybko dzieci.
Wracając postanowiliśmy zaliczyć kilka widoczków.
Zdecydowaliśmy, że do czasu aż opadną mgły i przestanie padać, czas spędzimy na bazarze w miasteczku niedaleko granicy chińskiej. Zapewniono nas, że będziemy jedynymi turystami. Tak też było. Wyłącznie dla nas uczta barw, kolorów i lokalnych strojów.
Trudno uwierzyć, że wojnę w Wietnamie przez lata legitymizowała troska o bezpeczeństwo USA.
Jest 6 rano i za chwilę wyruszamy na trekking. Przewodnik proponuje zmianę planów – deszcz w górach to nartostrady z błota. Poczekamy jeszcze trochę i zdecydujemy. Oczywiście mamy także plan B 🙂 Ktoś rzucił pomysł, aby ruszyć konno, co cztery nogi to nie dwie. Niestety grzbiet konika sięga […]
Leżę ze skręconą stopą w hamaku i dochodzę do wniosku, że boląca stopa to ofiara lingwistyki stosowanej. A wszystko zaczęło się od powitalnego masażu w Ecolodge w prowincji Ha Giang. Ten obszar graniczy z granicą Chin rozciągającą się przez 270 km i styka się z prowincją Yunnan. Wspólną […]
Odkryliśmy, że nasza przystań ma nazwę LaVieVuLinh, ładnie brzmi i czekamy, kto rozszyfruje nam tę nazwę. Francuski człon ponimajemy, kłopot sprawia nam część wietnamska. Jest wieczór. Zmierzch zapada nagle między 18- 18.30 godz. Korzystając z księżycowej poświaty, na wesele udaliśmy się łodzią. Adalbert z miłością wsłuchiwał się w […]
Panna Młoda nie uczestniczy w weselu. Wraz z druhnami oczekuje kilka dni na zgodę Pana Młodego. A tymczaem Pan Młody nie traci czasu i zabija czas wódeczką. Honory gospodyni domu czyni teściowa , czyli mamusia Pana Młodego Bawią się wszyscy – od małego do dużego. Migawki z kuchni […]
Gospodarze poradzili nam, aby najpierw najeść się w domu. No to jedliśmy – prosto z podłogi