Gdzieś prawie w Chinach.

Poruszamy się wzdłuż północnej granicy Wietnamu z Chinami. Informuję o tym, gdyż wydaje nam się, że to naprawdę koniec świata. Koniec świata z dostępem Wi-Fi. Podoba mi się to. Różnica między dolinami z 32 st C a szczytami , jak tu, to 30 stopni. Ale i na to jesteśmy przygotowani. Po ośmiu godzinach jazdy jesteśmy nieco poturbowani ze szczególnym uwzględnieniem żołądków. Drogi naprawdę są straszne, a nie jestem zbyt wybredny, jeśli chodzi o ich jakość, po doświadczeniach w Indiach, Kambodży i Gruzji ( pozdrawiamy Marcina Zarembe, ktory właśnie przysłał nam zdjęcia z przełęczy Juty do Roskhi) Jego strona jest linkowana po prawej stronie naszego page’u . Internet na szczęście jest nawet tu – w naszym schronisku podobnym do tego z Doliny Chochołowskiej albo z Polanki Ornaczańskiej w Kościeliskiej. I jeszcze jedno – odprawiliśmy naszego kierowcę – wrócimy do Hanoi nocnym pocjągiem.

20121030-182451.jpg

20121030-182539.jpg

Nasi wietnamscy przyjaciele dostrzegli w paszporcie,że w marcu miałem okrągłe urodziny. I od razu na stole pojawia się buteleczka przedniego Canernet Sauvignon – urodziny ma się cały rok. Podoba nam się tu – klimatycznie i tajemniczo. I wszędzie daleko – najbliżej do nieba. Góry są piękne.

20121030-183127.jpg

Zostaw odpowiedź

O nas

Jesteśmy rodzinną redakcją. Nasi redaktorzy mieszkają i pracują w Polsce, Wielkiej Brytanii i USA. Łączy nas uważne patrzenie na świat w czasach, gdy zmienia się on szybciej niż zdążamy go opisać. Obserwujemy. Wymieniamy się wiedzą. Piszemy bez agendy i bez reklam bo ten blog nigdy nie był o zarabianiu. Jest o rozumieniu.

Oglądaj nasz kanał na YouTube
1e561798-fbce-4e67-b403-b363891c53e8
Śledź nas na Instagramie

Szukaj

Najnowsze wpisy

Uchwycone w drodze

Odkryj więcej z Mefromeurope

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej