Banja

Postanowiliśmy oczyścić ciała, serca i umysły i poszliśmy do bani o piekielnym zapachu siarki. Można się i do piekła przyzwyczaić, stąd po jakimś czasie przyszła nam myśl, aby doprosić do naszej grupki masażystkę, którą zachwalała banja-mama, królująca w recepcji. Okazało się, że mimo wielkiego progresu naszego rosyjskiego w ostatnim tygodniu, raczej tylko chcieliśmy usłyszeć słowo masażystka. W drzwiach stanął atletyczny Gruzin, prawdopodobnie jeden z olimpijczyków w podnoszeniu ciężarów. Było jednak za późno na protesty. Gruzin porozumiewał się z nami za pomocą charakterystycznych klepnięć o sile młota, gdy oczekiwał, że któryś z nas ma przejść z pleców na brzuch. Myślę, że ślady klepnięć zejdą nam po tygodniach. Ciąg dalszy przedstawienia to ścieranie skóry ryżową rękawicą a w ślad za tym przygniatanie, wygniatanie i walenie we wszystkie nasze tkanki i pozostałości mięśni…Gdy odzyskaliśmy przytomność prawie mogliśmy oglądać nasze szkielety. Wszelkie warstwy skóry zostały na wielkiej ryżowej rękawicy. Lecz warto było – nasze serca i umysły odzyskały jasność i siłę. 🙂

20120505-231418.jpg

Zostaw odpowiedź

O nas

Jesteśmy rodzinną redakcją. Nasi redaktorzy mieszkają i pracują w Polsce, Wielkiej Brytanii i USA. Łączy nas uważne patrzenie na świat w czasach, gdy zmienia się on szybciej niż zdążamy go opisać. Obserwujemy. Wymieniamy się wiedzą. Piszemy bez agendy i bez reklam bo ten blog nigdy nie był o zarabianiu. Jest o rozumieniu.

Oglądaj nasz kanał na YouTube
1e561798-fbce-4e67-b403-b363891c53e8
Śledź nas na Instagramie

Szukaj

Najnowsze wpisy

Uchwycone w drodze

Odkryj więcej z Mefromeurope

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej