Gruzja

Narodowy Park Borjomi

Podróż zaczynała przypominać przejazd przez Nową Zelandię. Powulkaniczne pejzaże, przeplatane malowniczymi i masowym wypasem bydła, coraz mocniej odpychały medialny obraz Gruzji zbudowany z wysokim gór, wysokiego prezydenta i wybornego wina. Już po kilku dniach można się przekonać, że trudno operować jakimikolwiek stereotypami.

20120502-074009.jpg

Naszym celem były okolice Borjomi, położone na zachód od Tbilisi. Droga wiła się przez malownicze doliny, pozwalając nacieszyć oczy widokami. Nasz przewodnik, organizator i opiekun – Marcin, żyjący tu od dwóch lat, jest wyśmienitym połączeniem GPS, wiedzy, kultury osobistej i wiedzy o Gruzji. Poznał także obyczaje kierowców gruzińskich a generalnie wszystkich uczestników ruchu drogowego. Nie wymienię tu wszystkich, ale oprócz samochodów bez włączonych świateł, lub wręcz przeciwnie, z włączonymi wszystkim, co świeci, pieszych znajdujących się w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, wszechobecne są krowy wracające lub idące właśnie na wypas. Generalna zasada jest taka, że same idą i same też wracają. To miłe dla ich właścicieli, gorzej, że setki tych zwierząt przemieszczają się we wszystkich kierunkach na drogach. Jeśli tylko autostrady nie są oddzielone od pól płotami, to i tam sobie dobrze radzą. Jeśli dodamy do tego obrazu dziury, wyboje i pasy pozbawione asfaltu czy betonu, to jazda staje się bardzo emocjonująca.

20120502-075548.jpg

Na drogę nie zabieramy w zasadzie żadnych żelaznych zapasów prowiantu. Nic nie będzie tak smaczne, jak ryba wyłowiona przez kucharza – możesz ją wskazać w sadzawce i już po 15 minutach pstrąg oczekuje na talerzu. Zawsze w towarzystwie kilogramów zieleniny – od pietruszki, kolendry do cebuli, rzodkiewki i bliżej nam jeszcze nieznanych warzyw. Problemem jest tylko wiedza, do której knajpy zajrzeć, gdyż wymaga to doświadczenia i detektywistycznego zacięcia. Wspomnieliśmy już Marcina – dzięki niemu wiemy, co warto. Kto by przypuszczał, że najlepszy pstrąg w zachodniej Gruzji jest tutaj.

20120502-080217.jpg

Wczesnym wieczorem dotarliśmy do naszej noclegowej bazy. Okazało się gospodarstwem, powiedzmy, że agroturystycznym, na skraju Narodowego Parku Borjomi. Gospodarstwo prowadzone przez uroczych ludzi, oferuje konie, wycieczki, ale także nic nie robienie, co w idyllicznym otoczeniu jest bardzo kuszące. Jeśli myślicie, że przyjeżdżacie, jak do hotelu, to nic z tego. Na garażowym podjeździe czekał lokalny zespół młodych dżigitów z półgodzinnym programem artystycznym. Wyśmienitym, zarówno w wydaniu tanecznym jak i śpiewno – muzycznym.

20120502-080754.jpg

20120502-080855.jpg

20120502-080953.jpg

Kategorie: Gruzja

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s