Indie raz jeszcze…
Właśnie otrzymałem zdjęcia z ceremoni pożegnania. Muszę stwierdzić, że bardzo serdeczna impreza. Brakowało tylko strzemiennego, ale na to w Indiach i tak nie ma co liczyć. Oprócz tego serdecznie jak w Polsce. Jakieś trzy dziesięciolecia temu, gdzie gość w dom, Bóg w dom, coś jeszcze oznaczało.














































