Republika Południowej Afryki zaczyna się dla mnie od światła. Jest ostrzejsze niż to, do którego przywykłem w Europie, jakby ktoś zwiększył kontrast całego świata. W Kapsztadzie poranek spływał po zboczach Góry Stołowej jak srebrny pył, morze iskrzyło się obietnicą, a powietrze było tak przejrzyste, że odległość przestawała być wiarygodna. Wszystko wydawało się bliżej: góry, ocean,…

Stellenbosch to dwa skojarzenia – Harvard dla Afryki, bo to miasto uniwersyteckie, 1/4 mieszkańców to studenci oraz centrum przemysłu winiarskiego. Mogę sobie spokojnie wyobrazić, że w jakimś sensie te dwa skojarzenia żyją w symbiozie a nawet w świetnej czasami komitywie. Ale wszystko po kolei. Cierpliwości. Rano, w zasadzie raniutko, podjechaliśmy do zaprzyjaźnionej farmy zobaczyć, jak…

Od naszego ostatniego miejsca nie jest to baardzo daleko, ale zważywszy na różną jakość dróg od takich jak ta do takich jak ta … długość podróży jest raczej mało przewidywalna. Zjechaliśmy z trasy kilka razy, żeby zobaczyć przydrożne miasteczka. Jedno z nich, Tulbagh, jest miejscem, do którego chciałoby się wrócić. Kontekst historyczny jest taki. Mniej…

Kilka dni nad oceanem dobiegły końca. Ruszyliśmy w drogę naszym (na razie) niezawodnym fordzikiem, w głąb lądu. Na północ. Tylko dwieście kilometrów a twarda i odporna na wietrzne porywy oceanu przyroda , zamieniła się na leniwą i rajską. Palmy, o wiele intensywniejsza zieleń a przede wszystkim tysiące (miliony?) hektarów zboża i winnic. Zboże już zebrane,…

Joanita podjechała nowiutkim Land Roverem z zawołaniem, ze uwielbia V8. Owszem V8 jest fajne na autostradzie, ale niskie dudnienie silnika skutecznie trzyma na bezpieczną odległość nawet mrówki, o większych zwierzątkach nie wspomnę. No nic to, gdyż celem było zebranie przypraw na kolację. A gdy okazało się, ze Joanita zrobiła niedawno Masters z biologii wiedziałem, ze…

Po śniadaniu wsiadamy do busika i wio do jaskiń. O dziwo, jedziemy do jaskiń, w których z niejakim Woytosem w 2013 popijaliśmy merlota chroniąc się przed porywistym wiatrem. A tu okazuje się, że to historyczne jaskinie, ze śladami cywilizacji sprzed 90 tys lat. No cóż, gdybyśmy byli wiedzieli, merlot pewnie smakowałaby nam tylko jeszcze lepiej…

Już ostatnio miałem takie wrażenie, ale tym razem jestem przekonany , że Lufthansa w ramach badania Big Data dopasowuje obsługę pokładową do peselu pasażerów. Nie inaczej było tym razem. Rozsiedliśmy się w fotelikach, odpaliliśmy przegląd filmów, bo prawie 12 godzin lotu przed nami, a tu proszę, wdzięczna staruszka z gracją roznosi szampana i wodę. Mówiąc…

Zaczęło być zimno w Polsce, no to moze na chwilę do Afryki? Pociągiem z Pretorii do Kapsztadu, a potem w środku luzu a la Western Cape …
Jeśli chcecie spędzić czas daleko od zegarków ministra czy rekonstrukcji rządu, to zawsze rekomenduję Afrykę Południową. W zasadzie nie powinienem, gdyż jest to nadal kraj żyjący w szczękach stereotypów pojmowania tutejszej rzeczywistości przez Europejczyków. A im mniej turystów, tym lepiej dla mnie. Piękne przestrzenie, samotne wędrówki i spotkania przy ognisku wieczorem. Bezpiecznie. Czasem przypominają mi…
Uwaga ! Dzisiaj nic się nie działo. Rano dosiadłem konia i ruszyłem na plażę. Wróciłem wieczorem. Piękny dzień.

Jednak udało się. Ruszyliśmy zorganizowanym konwojem, w pełni zdeterminowani, aby pokonać wszystkie przeszkody. Przodem szła wielka terenowa toyota, potem trzy quai terenówki i za tym wszystkim kolejna wielka toyota. Byliśmy przygotowani na wyciąganie, pchanie i wszelkie inne manewry, aby tylko wyjechać z tego rezerwatu. Okazało się, że nurty strumieni nie są tak rwące jak wczoraj,…

Po dniach lekkiego rozruchu w warunkach hotelowo-pensjonatowych planowaliśmy kilka dni pod namiotem. To zawsze jest ciekawe doświadczenie, ale w warunkach afrykańskich nabiera szczególnego zabarwienia. Pamiętam mój pierwszy pobyt pod namiotem w Kenii w 1997r, gdy ktoś/coś w nocy uderzał w namiot. Ela, która była pewna, że to jakiś sąsiad z sąsiedniego namiotu stara się w…