South Africa

Popołudniowy ride

Joanita podjechała nowiutkim Land Roverem  z zawołaniem, ze uwielbia V8. Owszem V8 jest fajne na autostradzie, ale niskie dudnienie silnika skutecznie trzyma na bezpieczną odległość nawet mrówki, o większych zwierzątkach nie wspomnę.

No nic to, gdyż celem było zebranie przypraw na kolację. A gdy okazało się, ze Joanita zrobiła niedawno Masters z biologii wiedziałem, ze to nie będzie krótkie popołudnie. I nie było. Pogoda się nieco pogorszyła i nawet to nie stało się okolicznością łagodzącą. Jeździliśmy zatem od roślinki do roślinki, miotaliśmy się naszym V8 między szałwią a miętą oraz innymi cudownymi roślinkami. Dla lepszego zapamiętania nasza magister biologii podawała nam nazwy w 3 językach – Afrikaans, angielskim i łacinie. Nie wiem, czy to najprostszy sposób zapamiętywania, wiem jednak, ze to skuteczna metoda do znienawidzenia szałwi !

Szczęśliwe dla mnie, w V8 było winko, wiec mogłem oddać się kontemplacji widoków przy zmiennej burzowej pogodzie 🌦

I jeszcze jedno, gdy opadły opary wina i mgły, okazało się, że nasz V8 to nie Rover a Toyota. Who cares ? 👀

Kategorie: South Africa

Dodaj komentarz