Przyszło wiele emaili ( za oba dziękuję), skąd nagle taki wypad do Indii i dlaczego akurat do Doliny Krzemowej, za jaką uchodzi Bangalore. Przeszło mi przez głowę parę myśli o moich wybitnych dokonaniach w zakresie IT, komputerowym talencie oraz unikalnych umiejętnościach programisty – może to podać jako powód. Przyszła jednak i inna myśl, że być może przeczytają to moje dzieciaki i po powrocie do domu, z ukrywanym szyderczym uśmiechem rozsadzającym ich facjaty, będą się dopytywać o szczegóły moich zdolności. Prawda Cię wyzwoli, więc powiem, jak jest – przyjechałem na seminarium zawodowe, połączone z kongresem mojej firmy żywicielki dla swoich hinduskich pracowników. Czyli będę hybrydą złożoną z gościa, prelegenta i eksponatu z Europy do pokazywania palcem.
Na szczęście z wieloma tutejszymi kolegami już się dobrzez znam, gdyż ostatnio robili u nas za eksponaty z Azji i nie dopuścili, aby nasza skromnie lieczebnie, ale jakże bogata intelektualnie delegacja miała chociaż chwilę wolną. Przybyliśmy dzisiaj w prawie pustym samolocie i udało nam się nad ranem zameldować w hotelu.

Fotografia pustej biznes klasy w locie z Frankfurtu do Bangalore powinna obiec świat jako ostateczny dowód na istnienie kryzysu.
Kategorie: India Travel














































