W Bangalore

Przyszło wiele emaili ( za oba dziękuję), skąd nagle taki wypad do Indii i dlaczego akurat do Doliny Krzemowej, za jaką uchodzi Bangalore. Przeszło mi przez głowę parę myśli o moich wybitnych dokonaniach w zakresie IT, komputerowym talencie oraz unikalnych umiejętnościach programisty – może to podać jako powód. Przyszła jednak i inna myśl, że być może przeczytają to moje dzieciaki i po powrocie do domu, z ukrywanym szyderczym uśmiechem rozsadzającym ich facjaty, będą się dopytywać o szczegóły moich zdolności. Prawda Cię wyzwoli, więc powiem, jak jest – przyjechałem na seminarium zawodowe, połączone z kongresem mojej firmy żywicielki dla swoich hinduskich pracowników. Czyli będę hybrydą złożoną z gościa, prelegenta i eksponatu z Europy do pokazywania palcem.

Na szczęście z wieloma tutejszymi kolegami już się dobrzez znam, gdyż ostatnio robili u nas za eksponaty z Azji i nie dopuścili, aby nasza skromnie lieczebnie, ale jakże bogata intelektualnie delegacja miała chociaż chwilę wolną. Przybyliśmy dzisiaj w prawie pustym samolocie i udało nam się nad ranem zameldować w hotelu.

20120921-184909.jpg
Fotografia pustej biznes klasy w locie z Frankfurtu do Bangalore powinna obiec świat jako ostateczny dowód na istnienie kryzysu.

Zostaw odpowiedź

O nas

Jesteśmy rodzinną redakcją. Nasi redaktorzy mieszkają i pracują w Polsce, Wielkiej Brytanii i USA. Łączy nas uważne patrzenie na świat w czasach, gdy zmienia się on szybciej niż zdążamy go opisać. Obserwujemy. Wymieniamy się wiedzą. Piszemy bez agendy i bez reklam bo ten blog nigdy nie był o zarabianiu. Jest o rozumieniu.

Oglądaj nasz kanał na YouTube
1e561798-fbce-4e67-b403-b363891c53e8
Śledź nas na Instagramie

Szukaj

Najnowsze wpisy

Uchwycone w drodze

Odkryj więcej z Mefromeurope

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej