Kondycja Gruzinów w dziedzinie zakochania nie wygląda dobrze. Jesteśmy w mieście, w którym mają szczególnie chętnie spotykać się zakochani i takie też napisy towarzyszyły nam od kilku dobrych kilometrów. Wszędzie jednak widzimy tylko grupki mężczyzn wykłócających się, by za chwilę kończyć gwałtowną dyskusję tubalnym śmiechem poklepując się po ramionach swoimi wielkimi jak bochny chleba dłońmi. Mógłbym ich określić w różny sposób, lecz na pewno nie jako zakochanych w sobie facetów. Nawiasem mówiąc relacje damsko – męskie wymagają osobnego opisania. Wydają się w większości powielać schemat kobiety w kuchni i biesiadujących mężczyzn. Sami braliśmy udział w takich kolacjach, gdzie niewidzialne kobiety wymieniały talerze i przynosiły wino. Pewnie w miastach jest inaczej, lecz na wsi to model dominujący.
Wracamy zatem do Miasta Zakochanych. Miasteczko zostało niedawno odrestaurowane na koszt państwa. Na pierwszy rzut oka, udane przedsięwzięcie. Wzrok przyciąga i malownicze położenie i detale architektoniczne wykonane z wyjątkową starannością. Wszystko byłoby jeszcze piękniejsze i wiarygodniejsze, gdyby prace renowacyjne objęły całe miasto. Środków publicznych wystarczyło tylko na ścisłe centrum, a pozostali mieszkańcy mieli wziąć przykład i sami remontować własne domostwa. W efekcie możemy zobaczyć wywieszki FOR SALE na wielu zrujnowanych fasadach poza ścisłym centrum. Mieszkańcy wyczuli, że przychodzi koniunktura na ich nieruchomości ze względu na propomowanie miasta przez rząd i natychmiast zadziałała niewidzialna ręka rynku. Jeśli chcecie kupić dom za 200 tys USD z przepięknym widokiem na Kaukaz i Dolinę Alazańską, do którego z Warszawy będziecie podróżować tylko 6 godzin, to tylko tu i teraz 🙂
Nie ma tu jednak ani zakochanych ani nie zakochanych turystów, więc tabliczki są coraz bardziej zakurzone. Podobno sezon zaczyna się dopiero w czerwcu ….
Kategorie: Gruzja



















































