Gruzja

Regina

„Regina, daj żyć. Weźmy taksówkę ! ” – wyrwało mi się po 3 godzinach marszu przez miasto. A dzień zaczął się tak pięknie …

Świt. Późny świt. Około południa ( położyliśmy się o piątej rano) pukanie do drzwi obudziło śpiących podróżników. ” Restaurant kaput” – powiedział kelner – ” eating here now” . Dwa talerze, no powiedzmy , że talerzyki, wylądowały na stoliku. ” Nu riebiata dawaj, dawaj” – rzucił jeszcze na pożegnanie i zniknął za drzwiami.

Dojrzewanie do myśli, że jesteśmy na starym mieście w Tbilisi, jest południe i prawdopodobnie od godziny czeka na nas już przewodnik, zabrała jednak parę chwil. Płaty czołowe coraz wolniej spełniają swoje zadanie i nie przewodzą tak szybko ładunków elektrycznych jak kiedyś. Co nie znaczy, że nie działają. Myślimy, lecz mniej stanowczo.

Śniadanie poszło nam w kilka chwil (talerzyki) i po chwili ( 30 min) byliśmy już gotowi. Wybiegając z pokoju pakowaliśmy jeszcze sprzęt fotograficzny i wpadliśmy na naszą przewodniczkę spokojnie oczekującą nas przed hotelem. Regina na co dzien jest nauczycielem w szkole polskiej w Tbilisi (!), lecz potrafi także pokazać, w jak pięknym mieście się urodziła i wychowała. Już po jakimś czasie okazało się, że oprocz inteligencji, oczytania, urody ma jedną cechę, której się nie spodziewaliśmy – jest wytrwałym piechurem, a miasto położone jest na wzgórzach.

20120427-190711.jpg
Takie źródełka ratowały nas dzisiaj wiele razy, a jest ich tu bardzo wiele. W każdym parku, ale i w miejscach ukrytych, które znała Regina. A nie samą wodą człowiek żyje, więc na poźny lunch wybraliśmy się do piekarni zbudowanej w blaszanym garażu. Chleb był pyszny.

20120427-190903.jpg

20120427-191125.jpg

Przemaszerowaliśmy całe centrum Tbilisi. Połączenie pięknej architektury z potrzebami nowoczesnego stylu życia. Globalizacja w McDonaldzie i wypiek chleba metodami tradycyjnymi. Metro i piękne parki ze stadami facetów grającymi w szachy i karty na specjalnie przygotowanych stołach. Takie miasto mogłoby być i we Włoszech i we Francji. Nie ma tu morza, ale atmosfera miasta ma coś z miast śródziemnomorskich. Nie wiemy jeszcze dokładnie, co, ( nawet Adalbert nie wie, a wie wszystko) mamy jeszcze trochę czasu, aby potrafić te uczucie zdefiniować.

20120427-191906.jpg
Pogoda dostarcza piękne temperatury i na chwilę schroniliśmy się w ormianskim kościółku z VII w.

20120427-192111.jpg
Nigdy sami nie trafilibyśmy w takie rejony, które pokazała nam nasza przewodniczka.

20120427-192246.jpg

20120427-192419.jpg
W pewnym momencie musieliśmy prosić Reginę o łaskę. Wdrapanie się pod górę, groziło utratą szacunku dla siebie, więc wzięliśmy taksówkę. Cudem było, że trzydziestoletni grat wjechał na szczyt góry. Za to widoki warte były wysiłku naszego taksówkarza.

20120427-192840.jpg

Kategorie: Gruzja

Dodaj komentarz