India Travel

1.12.2012 Ranthambore National Park

Wyruszyliśmy o świcie przypominając sobie jeszcze sceny polowania na tygrysa z ” Tomka” Szklarskiego. Park położony jest między górami Aravali i Vindya i tworzy miejscami księżycowy krajobraz, który często zamienia się w afrykańską sawannę – wysokie trawy wzdłuż całego horyzontu. Na powierzchni prawie 400 km kw żyje ponad 270 gatunków ptaków i kilkanaście gatunków zwierząt – od krokodyli przez jelenie i antylopy do tygrysa bengalskiego. I on oczywiście był przedmiotem naszych głównych poszukiwań. Już po kilkunastu minutach doszliśmy do wniosku, że taki tygrys musiałby mieć nie po kolei w swojej tygrysiej główce. W przeciwieństwie do samotnych afrykańskich safari, gdzie przemierzaliśmy kilometry nie widząc nikogo innego w zasięgu wzroku i słuchu, tutaj widzieliśmy i słyszeliśmy auta terenowe, autobusy terenowe, traktory terenowe, motocykle terenowe i inne niezidentyfikowane bliżej platformy terenowe poruszające się z wielkim hukiem do przodu i do tyłu. Jeśli tym wszystkim stworom miałby okazać się tygrys, to musiałby być i ślepy i głuchy i bez powonienia – a takiego tutaj się raczej nie spodziewaliśmy. Co ciekawe, rzadko mogliśmy zidentyfikować kogoś wyglądającego na Europejczyka. W większości, turyści to lokalne wycieczki szkolne i np. przyjezdni z …Afganistanu. Spójrzcie jakie szpony stereotypu nas mocno  trzymają , jeśli podobnie jak i ja dziwicie się słysząc o turystach z Afganistanu.

Wszyscy  turyści, z bliska i z daleka szukają biednego tygrysa. Nasz przewodnik po parku, Sathya , umiał na szczęście zadbać o napięcie. Nauczył nas rozpoznawać “warn call” małp, które wydają z siebie na widok tygrysa. Akcja mniej więcej wyglądała tak. Narastające skupienie na twarzach przewodnika i kierowcy, uniesione palce wskazujące, brwi na wysokości płatów skroniowych i okrzyk – na wschód ( albo na zachód czy południe) Wtedy nasze Maruti pokazywało, że nie jest takim tam samochodzikiem, lecz indyjskim Range Roverem. Bez litości i dla auta i dla nas, nasz kierowca pędził po kamieniach, przez potoki i wyrwy, by znaleźć się na polanie, na której mógł był być przed chwilą nasz wielki drapieżnik. Najczęściej zastawiliśmy na miejscu jelonki i antylopy z gromadką małp ( deer and monkey are good friends, to zdanie padło dzisiaj 100 razy, więc powtarzam je Wam, zakładając, że jest to wiedza, która warta jest przekazania dalej) Zrelaksowany stan naszych jeleni mógł jednak jedynie wskazywać, że tygrysa nie widziano tu od tygodni i tylko małpy robią sobie jaja z tym ostrzegawczym krzykiem. Historia powtórzył się przynajmniej dziesięć razy. Warn call i jazda na całego….

Dzień w rezerwacie kończy się wyścigiem do bramy. Brama zamykana jest o 18.00 i poznając powoli hinduską biurokrację, jestem w stanie uwierzyć, że rzeczywiście do następnego ranka, nikt nas by nie wypuścił. Sam wjazd okupiony był przygotowaniami poczynionymi już w Polsce – kopie paszportów i wnioski o wjazd wysłaliśmy już tygodnie przed wyjazdem i dopiero w ostatniej chwili otrzymaliśmy potwierdzenie, ze będziemy wpuszczeni. I rzeczywiście, strażnik przy bramie miał wydrukowana listę z naszymi nazwiskami. Stąd też bardzo poważnie przyjęliśmy informację Sathyi, że trzeba ruszać w powrotną drogę – wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że będzie to coś w rodzaju rajdu Dakar, bo nie wystarczyło  być w okolicach bramy, trzeba było ją przekroczyć – a w kolejce były dziesiątki innych pojazdów.

Myślę, że perspektywa poszukania w rezerwacie jakiegoś ogrzewanego miejsca z wygodnymi materacami dla naszych pań  stanowiła dla naszego przewodnika wystarczającą traumę, aby nie pozwolić nam na nocowanie w parki. A jak to Niemcy mówią – ” wo der Wille ist, da ist auch ein Weg” to i nasz Sathya pięć minut przed 18 jak poparzony gorącą wodą przedarł się z nami przez bramę.

Jutro opuszczamy to dziwne miejsce, gdzie zobaczycie więcej turystów niż zwierząt. Mimo wszystko, szkoda…

Kategorie: India Travel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s