Fort Ramathra – po południu

Popołudnie minęło nam leniwie. Zjedliśmy lunch, jak zawsze prawie siedmiodaniowy i powędrowaliśmy nad jeziorko. Łódki już czekały i spędziliśmy miłe popołudnie nad wodą. Największą radością ( moją) było, że nie musiałem wiosłować. Nasz wioślarz dawał sobie z naszą czwórką świetnie radę. Marianna coś wspomniała, że raczej siła jego woli nami kieruje niż siła jego mięśni, ale przecież płynęliśmy w dobrym tempie. To tylko świadczy, jak silną wolę miał nasz wioślarz…

Jutro ruszamy na łowy. Będziemy szukać tygrysów w dżungli, spędzając Sylwestra w łowieckim campie. Wszyscy nam tu powtarzają, zebysmy nie spodziewali się zobaczyć tygrysa, ale tak samo nam opowiadano w Afryce o lampartach. I co? Wszystko się udało. Nie tracimy i teraz nadziei.

Zostaw odpowiedź

O nas

Jesteśmy rodzinną redakcją. Nasi redaktorzy mieszkają i pracują w Polsce, Wielkiej Brytanii i USA. Łączy nas uważne patrzenie na świat w czasach, gdy zmienia się on szybciej niż zdążamy go opisać. Obserwujemy. Wymieniamy się wiedzą. Piszemy bez agendy i bez reklam bo ten blog nigdy nie był o zarabianiu. Jest o rozumieniu.

Oglądaj nasz kanał na YouTube
1e561798-fbce-4e67-b403-b363891c53e8
Śledź nas na Instagramie

Szukaj

Najnowsze wpisy

Uchwycone w drodze

Odkryj więcej z Mefromeurope

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej