Tag: Vietnam

Doung Lam – 80 km od Hanoi.

W powiecie Doung Lam jest sobie wioska Ky Son, w której spędziliśmy ostatnie dni. Patrząc na urbanizację Hanoi, można powiedzieć, że byliśmy na przyszłych przedmieściach stolicy. Sobotę i niedzielne przedpołudnie spędziliśmy na luzie i jeżdżąc rowerami, staraliśmy się wlepić w lokalną społeczność. Wygląda jednak, że jakoś wszyscy bardzo […]

Pożegnanie z Wietnamem – na dłużej

W ostatnich 2 latach byłem w Wietnamie 4 razy. Krócej i dłużej. Dzisiaj czuję, że kolejna eksploracja Wietnamu powinna poczekać kilka dobrych lat. Zbyt wiele obrazów zlewa się w jeden wielki, który traci ostrość. Kilka wizyt w Wietnamie, poruszając się samodzielnymi szlakami, pozwoliły mi na zbudowanie niezależnego obrazu […]

Myśli przy odklejaniu pijawek.

Siedzę w hamaku i wyciągam pijawkę za pijawką. Na szczęście dla mnie, te małe boże bydlątka nie są przyssane na tyle, aby nie można ich odkleić. Wietnamczycy mówią, że ile pijawek, tyle lat w dobrobycie i zdrowiu. Biorę te komentarze tym bardziej serio, im więcej ich wyciągam – […]

Niedzielny targ w Hoang Su Phi

Zdecydowaliśmy, że do czasu aż opadną mgły i przestanie padać, czas spędzimy na bazarze w miasteczku niedaleko granicy chińskiej. Zapewniono nas, że będziemy jedynymi turystami. Tak też było. Wyłącznie dla nas uczta barw, kolorów i lokalnych strojów.

W górach Hoang Su Phi

Leżę ze skręconą stopą w hamaku i dochodzę do wniosku, że boląca stopa to ofiara lingwistyki stosowanej. A wszystko zaczęło się od powitalnego masażu w Ecolodge w prowincji Ha Giang. Ten obszar graniczy z granicą Chin rozciągającą się przez 270 km i styka się z prowincją Yunnan. Wspólną […]

Moje wielkie wietnamskie wesele.

Odkryliśmy, że nasza przystań ma nazwę LaVieVuLinh, ładnie brzmi i czekamy, kto rozszyfruje nam tę nazwę. Francuski człon ponimajemy, kłopot sprawia nam część wietnamska. Jest wieczór. Zmierzch zapada nagle między 18- 18.30 godz. Korzystając z księżycowej poświaty, na wesele udaliśmy się łodzią. Adalbert z miłością wsłuchiwał się w […]

W drodze na północny zachód.

Swit, późny świt, zastał nas w naszym hostelu. Śniadanie i w drogę. Napisałem śniadanie? Ucztę i hostel zdefiniowaliśmy zdjęciami poniżej. Oczywiście bystrzy obserwatorzy powiedzą, że może nie jest to typowy hostel i należałoby się z takim stwierdzeniem zgodzić. Po prostu hotelik był blisko lotniska…to jednak pierwsza i ostatnia […]