Już ostatnio miałem takie wrażenie, ale tym razem jestem przekonany , że Lufthansa w ramach badania Big Data dopasowuje obsługę pokładową do peselu pasażerów. Nie inaczej było tym razem. Rozsiedliśmy się w fotelikach, odpaliliśmy przegląd filmów, bo prawie 12 godzin lotu przed nami, a tu proszę, wdzięczna staruszka z gracją roznosi szampana i wodę. Mówiąc staruszka oczywiście nieco się pastwię nad sobą, bo panienki na pierwszy rzut oka były niewiele starsze ode mnie, ale chciałbym podkreślić , że w trakcie wielogodzinnego lotu byliśmy w najlepszych rękach. Panie były żwawe, na swój sposób nawet radosne i kompetentne. Doradzały, jakie wino, do jakiego posiłku z pewnością zawodowego sommeliera. To, ze potem otrzymałem inne , związane było tylko z tym , ze moja pani Klara zapomniała okularów. Jakże ją rozumiem !

W Kapsztadzie krótka rozmowa z oficerem emigration , który w krótkich i życzliwych słowach opieprzył mnie, jak można na tylko tydzień, przyjeżdżać do najpiękniejszego kraju na świecie. Trochę go udobruchałem pieczątkami w paszporcie z poprzednich wyjazdów, ale oczywiście dał mi do myślenia 🙂
Pozostało tylko wziąć autko i ruszyć do Grootbos Naturę Reserve . To rejon Walker Bay na wschód od Kapsztadu, rzadziej nawiedzany przez turystyczną dzicz, ale za to dosyć często przeze mnie. Ostatnio byłem tu jakby wczoraj, ale okazuje się, ze był to listopad 2013! Panie w recepcji od razu mnie poznały i zapewniły, ze konik, który ostatnio mnie woził, ma się już dobrze in poprosił, aby wprowadzić granice wagowe…jeźdźcy tylko do 90 kg. Nie ma tu takich, dlatego koniki pięknie wyglądają, bo nie muszą nikogo dźwigać !
Kategorie: South Africa














































