Poprad

Krywań i Wysokie Tatry.

Po wizycie w wielkim mieście, czas na obcowanie z naturą. Mefromowcy zaplanowali kolejne dni w Tatrach, w okolicach Krwania, nad jeziorem Szczyrbskim. Przy bliższym rozpoznaniu terenu okazało się, że wylądowali niecałe 20 km od tak bliskiej sercu Mefroma Doliny Kościeliskiej. Tatry nareszcie stają się jedną zwartą przestrzenią pozwalającą na piękne, wielodniowe wędrówki.

Zanim jednak Tatry stały się bliskie na wyciągnięcie ręki, okazało się, że dojazd tamże nie jest tak wykwintny, jak dotychczasowe doświadczenia na polsko-czeskim odcinku. Otóż słowackie autostrady są w pewnej części jeszcze w stanie wczesnego poczęcia, a zwykłe drogi krajowe można, także w pewnej części, określić jako bardzo zaawansowane wiekiem ze wszystkimi bruzdami i dziurami na wiotczejącej skórze asfaltu. Stąd też oszałamiająca średnia prędkości około 68 km/h dała Mefromom okazję do spędzenia w aucie więcej czasu niż pierwotnie zakładali. Nieważne zresztą, co zakładali, gdyż najważniejsze, że w końcu dojechali i zobaczyli z okien swoich pokojów taki oto widoczek:

20140801-230450-83090024.jpg

I to jedyne pozytywne doświadczenie z pobytu w górskim przytułku zwanym Grand Hotel Kempiński. Mefrom z zasady nie podaje nazw swoich schronisk, ale tym razem postanowił uratować paru naiwnych, którzy być może czytając te słowa, nie będą tak łatwowierni czy brandowierni i zamówią noclegi w innych, alternatywnych, schroniskach. Być może nie tak wiele obiecujących, jak Kempinski, ale za to dotrzymujących swoich obietnic. W Kempinskim wszystko się sypało – od słabego internetu do słabych śniadań z chłodną kawą. Gwoli sprawiedliwości Mefrom chciałby dodać, że to pierwsze rozczarowanie tą siecią w jego życiu i ma nadzieję, że ostatnie. Z zewnątrz hotelik wyglądał nader romantycznie…

20140801-231232-83552184.jpg

Nazajutrz po śniadanku serwowanym w sali przypominającej dobrze wypasiona stodołę, Mefromowcy ruszyli w góry. Celem była narodowa góra Słowacji Krywań (2494m). Czy jednak dane było im tam dojść? Czy w dobie internetu można zmotywować parę Mefromowych nastoloatków, aby wspięli się wyżej niż ostatnie piętro hotelu? Tak! Ale pod warunkiem, że nie będzie to ponad 2000 ponad poziomem morza. Obraz Krywania dostępny jest w tak wielu serwisach internetowych, że bez wchodzenia na szczyt, opowiedzieli Mefromowi każdy zakręt na szlaku, opisali każdą dziurę, a także pokazali piękne widoki ze szczytu, także w 3D.

W związku z tym, należy uznać za sukces, że cała grupa doczłapała się do połowy drogi, aby z dumą i honorem wycofać się przed nadchodzącą burzą. Cóż za wspaniały zbieg okoliczności, który pozwolił wszystkim uczestnikom wyprawy na zachowanie twarzy…

 

20140801-233229-84749437.jpg

20140801-233230-84750438.jpg

Na szczęście dzień skończył się szczęśliwie- po wędrówce hotelowymi schodami …

20140801-233544-84944025.jpg

Mefrom dotarł na w okolice Krywania…

20140801-233707-85027641.jpg

A spokojny wieczór pozwolił na przegląd zdjęć z wielkiej wyprawy:

20140801-233918-85158543.jpg

20140801-233921-85161413.jpg

20140801-233917-85157370.jpg

20140801-233922-85162203.jpg

20140801-233914-85154902.jpg

20140801-233915-85155875.jpg

Dodaj komentarz