Widoczek na kaskady ryżowe
Wracając postanowiliśmy zaliczyć kilka widoczków.
Wracając postanowiliśmy zaliczyć kilka widoczków.
Zdecydowaliśmy, że do czasu aż opadną mgły i przestanie padać, czas spędzimy na bazarze w miasteczku niedaleko granicy chińskiej. Zapewniono nas, że będziemy jedynymi turystami. Tak też było. Wyłącznie dla nas uczta barw, kolorów i lokalnych strojów.
Trudno uwierzyć, że wojnę w Wietnamie przez lata legitymizowała troska o bezpeczeństwo USA.
Jest 6 rano i za chwilę wyruszamy na trekking. Przewodnik proponuje zmianę planów – deszcz w górach to nartostrady z błota. Poczekamy jeszcze trochę i zdecydujemy. Oczywiście mamy także plan B 🙂 Ktoś rzucił pomysł, aby ruszyć konno, co cztery nogi to nie dwie. Niestety grzbiet konika sięga […]