Odkryliśmy, że nasza przystań ma nazwę LaVieVuLinh, ładnie brzmi i czekamy, kto rozszyfruje nam tę nazwę. Francuski człon ponimajemy, kłopot sprawia nam część wietnamska.
Jest wieczór. Zmierzch zapada nagle między 18- 18.30 godz. Korzystając z księżycowej poświaty, na wesele udaliśmy się łodzią. Adalbert z miłością wsłuchiwał się w odgłos silnika i stwierdził, że silnik wyprodukowano w czasach, gdy można było rozpoznać pracę każdego z tłoków osobno. Rzeczywiście, koncert, który sprawił nam dławiący się silnik, był przeżyciem na miarę koncertu galowego pieśni wojennych w Operze Odeskiej sprzed dwóch lat. Ae wtedy nie prowadziłem jeszcze tych zapisków !
Dobiliśmy do brzegu. Wąską ścieżką, wsród traw i czekoladowych krowich placków doszliśmy do, powiedzmy, domu weselnego. Towarzystwo weselne liczyło sobie ponad 200 osób , a nasze przybycie skwitowane było gromkim okrzykiem radości. Nie było krzeseł, z których można spaść pod stół, celebracja i konsumpcja odbywa się na podłodze. To prostsze i bezpieczniejsze rozwiązanie, gdyż upojony delikwent po prostu przewraca się. Stopień upojenia i usportowienia rozpoznajemy po kierunku upadku. Najwyżej w rankingu oceniana jest pozycja do przodu w siadzie skrzyżnym, bez uszczerbu na jakości siadu. Spróbujcie tak zrobić. Trzeba naprawdę mieć albo kręgosłup z gumy albo kilka litrów alkoholu we krwi, która przy takim stężeniu alkoholu, paradoksalnie, uelastycznia kręgi. Przynajmniej tak przypuszczamy.
Zwyczaj picia alkoholu, bo wydaje się, że to istota tej uroczystości, znany jest mi z Podhala. Pije się jeden do drugiego – coś w rodzaju sztafety. Oczywiście w Wietnamie mamy do czynienia z upgradem tej metody. Tutaj musisz najpierw sam wypić w kierunku każdego z gości, który Cię otacza, a potem każdy z nich do Ciebie. A to oznacza zejście z tego świata w kilka godzin, tym bardziej , że przybysza z Europy otacza największy tłum chętnych do napitki. Taki sport.
Udało mi się wytłumaczyć, że jestem chorowity i chętniej dołożę się do prezentu, niż skażę na rodzaj śmierci, której nie uwzględnia moja polisa ubezpieczeniowa. Wydaje się, że trafiłem w dziesiątkę! Wizja nowego skuterka po sposoringu przybyszy z dalekiego kraju stała się bardziej namacalna. Ale nadal wystarczająca odległa, abyśmy nazajutrz nie robili sobie wyrzutów, że szastamy pieniedzmi. Dodam tylko, że dla Adalberta szastanie zaczyna się od 5 USD w górę,a ja jestem z Poznania, więc w ogóle nie ujawnię tej sumy. Powiem tylko, że jest dużo poniżej progu akceptacji Adalberta.
Myślę, że najlepiej charakter i nastrój imprezy oddają zdjęcia poniżej. Pewnie zwróciliście już uwagę na kuchnię i sposób przygotowania potraw. Pamiętacie „Wesele” Wojciecha Smarzowskiego ? Tutaj mamy do czynienia z rozwinięta formą celebracji tamtej uroczystości. Jest kilka różnic, jak na przykład dostępność toalet – tu wystarczy doczołgać się do jeziora….
A tak poważniej, to można podzielić się refleksją, że w Wietnamie i Chinach, mimo tak długiej i pięknej historii, dłuższej i piękniejszej nawet od naszego kraju, lata spędzone pod reżimem sowjeckim, względnie postsowjeckim, dodają wspólny mianownik. Czysta wóda, kręcona w piwnicy, byle jak i szybko z jedynym celem – wlać się w gardła jak największej ilości smakoszy wódy, zachęcić niepijących i pozwolić jak najszybciej zapomnieć. Zapomnieć o biedzie i braku perspektyw. Nie jesteśmy tu ani w Hanoi ani w Sajgonie. U nas pewnie jeszcze znajdziemy takie wioski w opuszczonych PGRach pod Koszalinem czy Słupskiem.
Wracamy do bazy, jutro wyruszamy wczesnym świtem i zobaczymy, gdzie nas tym razem poniesie…
Kategorie: Wietnam














































