Gruzja

Kierunek – granica z Rosją.

Budząc się rano w Tbilisi nie wiedzielismy jeszcze, że wieczór spędzimy przy kilku litrach wina i czaczy, wchłoniętych przez nasze organizmy kilka kilometrów od rosyjskiej granicy. Poranek był piękny, nasz pan Marcin przyjechał punktualnie i ruszyliśmy przez ciche o tej porze stare miasto. Mitsubishi van lekko kołysało się na kocich łbach ulic i wkrótce opuściliśmy miasto. Nasz dzisiejszy kierunek to północ – granica z Rosją w Kazbegi przez ” drogę wojenną” – jedyną, która prowadzi przez Kaukaz z Tbilisi do Rosji. Wkrótce miało się okazać, że nazwa „droga” w niektórych odcinkach była na wyrost, to jednak dodawało nam tylko adrenaliny. Jak niektórzy z Czytelników już wiedzą, adrenalina w pewnym wieku jest hormonem, którego produkcja musi być bardzo mocno stymulowana. Droga wojenna zapewniła nam zapasy tego hormonu na parę dobrych godzin.

Droga jako żywo przypominała mi nasz przejazd przez Andy, przekraczając granicę między Argentyną i Chile. Tam głównym bohaterem były Andy a tu góry Kaukazu. Ogrom i wielkość Kaukazu każe nam raczej widzieć Andy jako młodszego brata tych wielkich masywów. Nasz van dzielnie przebijał się przez kolejne przełęcze zostawiając czeluście przepaści raz po lewej, raz po prawej stronie.

Nasz gospodarz okazał się zamiłowanym ornitologiem i czas miło spędzaliśmy wypatrując sępów, orłów i innych ptaków, których nazw mamy się jeszcze szansę nauczyć. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do Kazbegi. Wyładowaliśmy się w hotelu i zaczęło się – poznaliśmy Wasyla.

20120428-183610.jpg

Kategorie: Gruzja

Tagi:

Dodaj komentarz