A teraz, ja, Ela. Musze koniecznie napisac cos o wrazeniach, bo czuje, ze sie uduszę. Bedac tutaj już ponad tydzien, przejezdzajac przez wioski, miasta wieksze i mniejsze, probuję znalezc jakas regule lub w ogole cos, co łączy ten wszechobecny chaos i juz wiem… Jest to po prostu MIESZANKA wszystkiego w roznych skupiskach i wielkiej intensywnosci. Przyprawia o zawrót glowy na ulicach mieszanka ludzi i zwierzat (psow, kotow, krow oczywiscie, swini, malp, wielbladow, ba.. nawet sloni), swobodnie koegzystujacych z tlumem na ulicy. Mieszanka zapachow wszechobecnej publicznej toalety z zapachami przypraw, kadzidelek i smazonych cudeniek. Mieszanka towarow sprzedawanych na straganach, wszelkiego rodzaju wozkach, gazetach, kocach i nie wiadomo na czym. No i oczywiscie kolory….wsrod szarych, brudnych ulic, rozwalajacych sie budynkow, krowich plackow i blota, poruszaja sie kobiety wygladajace jak rajskie ptaki w swoich oszalamiajacych kolorami sari, sa jeszcze niezliczone ilosci turbanow na meskich glowach, tez kolorowych i wiazanych na tysiac sposobow oraz kolory sprzedawanych towarow: owocow, warzyw i przypraw, ktore dopelniaja ten obraz. Mieszanka tlumu ludzi handlujacych, modlacych sie, krzyczacych, spluwajacych, zebrzacych, spiacych, sikajacych, bawiacych sie dzieci – a wszystko to w nieprawdopodobnej ilosci. Mieszanka odglosow: rozmow, krzyku, smiechu, muzyki, poruszajacych sie setek samochodow i tysiaca innych pojazdow, nad wszystkim gorujacych spiewow nawolujacych do modlitwy. Trudno nie wspomniec o mieszankach przypraw, ktore wlasnie sprawiaja, ze jedzenie tutaj jest wyjatkowe (pierwszy raz widzialam, jak Kubie lecialy lzy podczas pysznego jedzenia – zamowil sobie “ostre po indyjsku”). No i wreszie mieszanka usmiechow duzych i malych, niezliczonej ilosci pieknych oczu i tysiaca zyczen w nasza strone “Happy New Year!”.
Kategorie: India Travel














































