Wypełnione aromatycznymi zapachami wnętrza Imperial Spa były adresem, pod który musieliśmy się udać po długim i męczącym dniu.
” Myślisz o terapii ayurvedic?” – zapytała Shivanii, recepcjonistka SPA – ” Nic prostszego, jak umówić się na konkrentną godzinę” – dodała. ” Najlepiej, gdybyś wziął lekcję oddychania Pranayama, wtedy zbalansujesz prawą i lewą pólkulę mózgu i gotowy będziesz do Potli – metody, która przywraca każdego Europejczyka do stanu równowagi, z którą przyszedł na świat”
” Ta terapia przynosi najlepsze skutki po 30 latach stosowania codziennie” powiedział Keram ” Zapewniam Cię jednak, że już po pierwszej sesji będziesz chciał przeżyć kolejne lata inaczej, niż te, które masz za sobą”
” Pod warunkiem,że nie wyleją Cię z roboty” jak zawsze życzliwie, dodała Ela ” Po kilku tygodniach będziesz musiał wybierać między terapią a spłatą hipoteki”
No cóż, jestem w imperium ayurvedic i mam się wycofać? Zacząłem oddychać zgodnie z instrukcjami Kerama. Powoli przestrzeń i czas rozpoczęła spacer przez moją świadomość, zwolnione tętno pozwoliło na ogarnięcie dnia myślami, dnia, w którym poznaliśmy kilka oblicz New Delhi…
….Riksiarz z uporem, lecz bez nerwów przebijał się przez uliczki Old Dehli. Myślałem, że najbardziej tajemniczym i zagmatwanym starym miastem w Azji jest Hanoi. Dzisiaj raczej myślę tak o Old Dehli. Wąskie uliczki, przy których zakamarki Hanoi były szerokimi miejskimi bulwarami, nie przypominały jednak atmosfery francuskiej beztroski i architektury z początku wieku, jaką pamiętam ze stlocy Wietnamu. Tu wszystko zbudowane zostało na gruzach tak wielostylowej architektury, że trudno dostrzec czar i magię zapamiętaną stamtąd. Kwartały podzielone na kupców tekstylii, srebra i złota, foodu i rzeczy, których nie mogliśmy nawet zidentyfikować. Jechaliśmy przez tę plątaninę uliczek, a nad nami rostaczała się plątanina kabli elektrycznych. Ale spokojnie- podobną widzieliśmy także bliżej nas, w zapuszczonych uliczkach Odessy. Co chwilę wpadaliśmy w nomen omen korek, złożony z riksz, rowerów – singli i piechurów. A wokół nas normalne życie ludzi walaczących o zarobek, aby nakarmić dzieci, inwestować w nowe riksze, inwestować w nowe stoiska. To mikroskala sposobu akumulacji kapitału, który w Europie zjadany jest przez konsumpcję. Nasz riksiarz wiozący mnie i Kubę, starał się jak mógł grzecznie zwrócić uwagę, że należy mu się większa gratyfikacja, niż koledze, który powoził nasze damy. Myślę, że różnica w wadze wynosiła, jak 1:4 i trzeba przyznać, że mógł mieć uzasadnione oczekiwania.
Po kilku godzinach zmiana scenografii. Nowoczesna stacja metra i przejazd pod miastem. Nie wspominałbym o tym, gdyby nie to, że w zależności od scenariusza pisanego przez życie, stacje mogą być stacjami metra, ale i punktami obronnymi. Zobaczycie umocnienia, punkty strzeleckie osłoniętymi workami piasku oraz komunikaty -” Pozostawione zabawki, tranzystory, torby mogą być bombą! Nie dotykaj , zawiadom posterunek” A ten jest zawsze blisko – każdą stację chroni pluton dobrze uzbrojonej i poważnie traktującej swoje obowiązki infanterii.
Szybko dojechaliśmy do Bangla Sahib Gurudwara, najważniejszej świątyni Sikhów w New Delhi. Kto chce wiedzieć więcej o Sikhach, niech będzie odesłany do ” Tomka na tropach yeti” – pierwszą dawkę wiedzy o Indiach zgarnąłem u Szklarskiego mając 14 lat i nadal polecam Tomka jako altrnatywne kompedium wiedzy. To się czyta do dzisiaj! Nie tylko o Indiach. Jednym z przeznaczeń Sikhow jest służba i pomoc potrzebującym. Byliśmy w jadłodajni, która dziennie wydawała ….50 tys ludzi. Nie uwierzyłbym, gdybym sam nie widział zdyscyplinowanych tysięcy ludzi czekajacych na swoją kolejkę do kuchni. Szanując naszych gospodarzy maszerowaliśmy w świątyni na bosaka, skarpety też nie są dopuszczone i w nakryciach głowy. Wielkie niezapomniane wrażenie, jak można organizować pomoc czcząc swojego Boga bez konieczności budowania nowych świątyń. Ta garkuchnia jest najlepszą świątynią i dowodem wiary.
” Swietnie, że jesteście teraz” – mówi nasz kierowca – ” Mamy zimę z Waszymi letnimi temperaturami i możecie się cieszyć pogodą. Latem mamy i 43 st C i nie chcielibyście wychodzic z hotelu ” Wierzę mu bez namysłu. Ciągle pamiętam gorące piekło z Kambodży z maja tego roku. Z tym, że tam mieliśmy namiot i nie wiedzieliśmy, gdzie nam gorzej, w namiocie czy na zewnątrz?
” Mamy tu wiele klimatów i trzeba się nauczyć tu żyć” – dodał.
Kolejne dzielnice, zmieniajace się miejskie krajobrazy to jak zmieniające się klimaty. Dzielnica rządowa chroniona jak Fort Knox albo przynajmniej stadion Legii, gdy przyjeżdża Lech z Poznania. Lokalni policjancji także i tutaj mają fajne pomysły na wyciąganie od kierowców pieniędzy bez rachunku. Czy powiedziałem – także i tutaj? Mogę podzielić się obserwacją, że w bliżej znanej mi kulturze, czyni się to bez wyciągania broni z kabury. A i jeszcze jedno – poznaliśmy nowe słówko w języku hindi – bribe- podobno musieli je zapożyczyć, bo przed Brytyjczykami nie było rzeczywistości, dla której to słowo musiałoby być wymyślone….
” Mister, finish” – głos Kerama dobiegał jak z innego świata. A jeszcze nie wróciłem myślami do grobu Humayuna z XVI w , którego świątynia posłużyła jako pierwowzór do wzniesienia Taj Mahal, a jeszcze sklep z dywanami – ” Mister, proszę się nie martwić. Do dywanów od 20 tys dolarów dodajemy bieżnik i fracht za darmo, nawet do Waszego Holland! ”
Keram cierpliwe czekał aż dojdę do siebie. Nie wiem, czy będę praktykował kolejne dziesiątki lat, ale najblizsze dni na pewno.
Jutro rano w drogę – czeka na nas Agra.
Kategorie: India Travel














































