Wylot z Warszawy, przesiadka we Frankfurcie, przejazd przez Buenos Aires i lot do Patagonii. Pierwszy dzień nad Lago Argentino: rejs katamaranem śladami Magellana.
Przed wyjazdem – 8 marca 2012
Zwiastun kolejnych wpisów

Am Ende der Welt. Eine Reise durch Feuerland und Patagonien by Klaus Bednarz
Właśnie wpadła mi do rąk książeczka Klausa Bednarza (legenda niemieckiej telewizji, dzisiaj chyba w WDR) o kierunku, którym wkrótce będziemy podążać. Wygląda na to, że wszystko dobrze przygotowaliśmy i niczego z highlightów Bedanrza nie opuścimy.
Dzień 1 – 22 marca 2012 (czwartek)
Wyruszamy
Wyruszamy. Jestesmy na lotnisku Chopina. Lot do Frankfurtu, przesiadka 45 minut, czyli biegiem z terminala do następnego i lot do Buenos Lufthansą. Pewnie pojawimy się z powrotem na blogu w piatek pozno wieczorem Waszego czasu. Do usłyszenia !

We Frankfurcie

Na pokładzie do Buenos

Dzień 2 – 23 marca 2012 (piątek)
Burnos Aires
Przejechaliśmy całe miasto w drodze do domestic airport i czekamy na lot do El Calafate.

Wędkowanie przed budynkem terminalu lotniska

Rio la Plata
Z jednej strony rzeki leży Buenos Aires a z drugiej stolica Szwajcarii Ameryki Południowej – Montevideo. Między miastami funkcjonuje regularna komunikacja wodna. Imponujące są wielkie, kosmiczne wodoloty. Płynąłem takim bodaj w 2006r. Ciekawy brunatny kolor rzeki nadaje organiczny osad, który z głębi lądu pchają przed siebie rzeki Urugwaj i Parana. Kolonizatorzy byli tu już w 1515 r. czyli 10 lat przed hołdem pruskim na krakowskim Rynku. W tym czasie Magellan i jego ekipa już tu rządziła.

Lot do El Calafate
Siedzimy w samolocie obok polarników rosyjskich. Mili chłopcy, z tym, że zupełnie nie zakładają, że miejscu 25 B jest facet, który ich rozumie. Powiem Wam, że jeśli ich dziewczyny są tak ogniste jak opowiadają, to nie dziwię się, że lecą na sześć miesięcy na Antarktydę. Muszą ochłonąć. Przed nami 3,5 godziny lotu, przed nimi trochę więcej, lecą dalej do Ushuaia. Będziemy tam za trzy dni.

Patagonia z lotu ptaka

Jesteśmy w El Calafate

Dzień 3 – 24 marca 2012 (sobota)
Punta Bandera
Dzisiaj całodniowy rejs między fiordami, śladami Magellana. Wypływamy katamaranem z Punto Bandera i krążymy między Lago Argentino, Brazo Norte aż do podnóża Kordylierów.

Nasza dzisiejsza trasa

Nikt nie obiecywał, że będzie upał !




Widok z naszego pokoju

Hosteria Los Nostros
22 marca był jeszcze normalnym dniem. Wstałem rano o 5.00, odwiozłem Kubę na trening, pojechałem do pracy. Oczywiście miejsce pracy, atmosfera i okoliczności od lat towarzyszące mojej działalności zawodowej są klimatyczne i trudno jakikolwiek dzień nazwać normalnym. Raczej normalnie niezwykłym -uff, myślę, że jakoś wybrną łem z podejrzeń o normalną pracę. Niezwykłe jest jednak to, że już od godz 19.15 lotem do Frankfurtu, a potem przez Atlantyk, od tej niezwykłej normalności zaczęliśmy się oddalać. Zaczęliśmy się zbliżać do czegoś, co jeszcze nie ma w naszych głowach definicji i może wrócę do tego tematu pod koniec naszej podróży.
Lodowiec Perito Moreno
Droga Magellana

Następna część: Argentyna 2012 (2/4): Perito Moreno i trekking po lodowcu →



























































Dodaj komentarz