
10 stycznia 2025 – Cartagena: miasto kolorów i pirackich historii Po ponad godzinnym locie z Bogoty wylądowaliśmy na południowym wybrzeżu Morza Karaibskiego, w Cartagenie. Wyjście z samolotu było już bardzo miłym doświadczeniem. Uderzenie gorąca, wilgoci i morskiej bryzy w jednej chwili zmieniło nas w rozleniwionych lokalsów. Lotnisko nie ma ani „rękawów”, ani autobusów: prosto z…

Kolumbia zaczyna się od powietrza. Ciężkiego. Gęstego jak historia, o której nikt nie chce mówić, a która wciąż oddycha pod skórą ulic. Bogota budzi mnie klaksonem. Nie ma delikatności. Jest nagły zryw. Autobus, który nie czeka. Sprzedawca, który nie ma czasu na uprzejmości, ale ma czas na żart. Chodnik jest poszarpany. But zahacza o wystający…

„ W Ameryce Południowej wszyscy kiedyś byli Kolumbijczykami. Niestety naszą tożsamość wiatry historii rozwiały na Boliwię, Wenezuelę czy Chile, ale nadal jesteśmy jedną wielką rodziną. Wystarczyłby nowy Simon Bolivar i zjednoczenie gotowe” – takim oświadczeniem Rafael , nasz przewodnik w Bogocie , ustawił nam historyczny azymut. Kolumbijczycy to bezpośrednia kontynuacja wszystkich kodów DNA sprzed panowania…

Wylądowaliśmy w Medellín — nie, nie jako bohaterowie serialu „Narcos”, chociaż przyznamy, że przy nazwie tego miasta automatycznie w głowie wybrzmiewa intro z Netflixa. Po prostu kolejny etap naszej kolumbijskiej eskapady! Przylecieliśmy tu z Cartageny, czyli z karaibskiego raju wprost do serca doliny Aburrá. Lot krótki, transfer z lotniska szybki, a powitanie w hotelu 574?…
Byliśmy bardzo daleko. Osiem lotów w 9 dni przerzuciło nas o około 36 tys km. Czy można było bliżej? – zapytałby ktoś rozstropnie. Naturalnie, jest wiele pięknych miejsc, które nie leżą tak daleko. Każdy z nas ma takie miejsca tuż za rogiem swojej ulicy i patrzy na nie codziennie, nie zawsze je widząc. Argentyna jest…
Nadal jesteśmy w Buenos. Bardzo zaniżamy średnią wieku na pokładzie a pan obok tak się sobą zaczął krztusić, że stwardesa zaproponowała tlen. Niech mu zaproponuje miejsce w izolatce albo w lukach ! Na razie się tylko na nią obraził i szuka we mnie wzrokiem wsparcia. Udaję, że śpię 🙂 Na pokładzie jest chyba dziesięć wycieczek…
Po dwóch, godzinnych kolejkach do kontroli bezpieczeństwa i granicy, po godzinnym przymusowym pobycie w pożal się Boże lounge United Airlines, wreszcie chwila spokoju. Wracamy do domu !
Jest jeszcze jedna taka biznes lounge na swiecie – w Hanoi, ale sam już nie wiem, gdzie wygodniej 🙂
Tango w Argentynie pod koniec XIX w było językiem, który pozwolił na integrację przedstawicieli wielu narodów imigrujących tutaj. W Argentynie znaleźli szanse na nowe życie. Historia tanga, to historia najnowsza, która ma także swoich polskich przedstawicieli. Twórcy, odtwórcy, artyści, którzy poświęcili się tangu, są tu cenieni niezwykle wysoko. Wszyscy, z którymi rozmawiałem kojarzą Jerzego Petersburskiego…