
Gdyby nie szerokie ulice i ogromne samochody, można by pomyśleć, że trafiliśmy do Londynu. Z portu w Harwich, przez Hyannis i świat Kennedych, ruszamy do Bostonu. A tam czeka na nas Europa z amerykańskim akcentem. Tylko SUV-y są zdecydowanie za duże.